Reklama

Reklama

"Supermoc chłodzenia" podczas upałów i "nocy tropikalnych". Prezes lubelskich ekologów o górkach czechowskich

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Archiwum

"Supermoc chłodzenia" podczas upałów i "nocy tropikalnych". Prezes lubelskich ekologów o górkach czechowskich - Zdjęcie główne

Krzysztof Gorczyca | foto Archiwum

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Z Lublina - Taki rozległy teren zielony, porośnięty różnorodną, odporną na suszę florą, stanowić będzie ważny element miejskiej infrastruktury. Jego rola w życiu Lublina będzie na pewno nie mniej doniosła, niż kolejnej fontanny czy stadionu sportowego - uważa o górkach czechowskich, Krzysztof Gorczyca, prezes Towarzystwa dla Natury i Człowieka.

Reklama

Pomiędzy Czechowem a osiedlem Botanik zachował się ok. 120 hektarowy teren zielony, o którego częściową zabudowę władze miasta wspólnie z firmą TBV toczą od lat spór z dużą częścią mieszkańców Lublina.

Przypomnijmy, że kwestia ta była w 2019 roku przedmiotem pierwszego w historii miasta referendum, w którym – mimo potężnej kampanii reklamowej dewelopera – ponad 2/3 z 33 tysięcy głosujących wyraziło niezgodę wobec powstania osiedli mieszkaniowych.

Dlaczego te Górki są tak cenne?

Po pierwsze jest to teren o niezwykle istotnym znaczeniu dla jakości życia nie tylko w północnych dzielnicach, ale też w całej centralnej części miasta. Ważny dla jakości powietrza w dni smogowe oraz dla temperatury i wilgotności powietrza przez cały rok. Jego "supermoc chłodzenia" działa  zwłaszcza podczas – coraz częstszych – fal upałów i tzw. nocy tropikalnych. Po drugie, jest to teren wyjątkowy pod względem przyrodniczego bogactwa – dom dla kilkuset cennych, rzadkich, zagrożonych i objętych ochroną gatunków roślin i zwierząt. Po trzecie, jest to najzwyczajniej w świecie piękne, spokojne miejsce o bogatym, różnorodnym i rozległym krajobrazie, w którym można się fantastycznie zgubić. Warto je odwiedzić, zwłaszcza teraz, wiosną.

W przypadku proponowanej przez dewelopera zabudowy "tylko 1/3 terenu" żadna z tych trzech wartości nie zostanie uszczuplona "tylko o 1/3". Każda z nich zostanie zniweczona, zredukowana do minimum. Po każdej z wymienionych funkcji pozostanie zaledwie "ogryzek".  Kluczem do każdej z wymienionych wartości (funkcji miejskiego "klimatyzatora i lufcika", ostoi zagrożonych gatunków i miejsca odpoczynku wśród dzikiej przyrody) jest to, że górki są wciąż przestrzenią rozległą, zwartą, nieposzatkowaną.

Warto popatrzeć na mapę. Budowa osiedli na 4 z 6 wysoczyzn, choć nominalnie obejmie tylko 30 ze 105 hektarów, sprawi, że zwarta, wolna od zabudowy przestrzeń skurczy się do ok. 40 ha. Reszta "parku" to wąskie korytarze, w których odległość od budynków z każdego punktu wynosić będzie maks. 200-300 metrów. W dobie zmieniającego się klimatu, kiedy okresy susz, fale upałów, nawalne deszcze stają się codziennością, taki rozległy teren zielony, porośnięty różnorodną, odporną na suszę florą, stanowić będzie ważny element miejskiej infrastruktury. Jego rola w życiu Lublina będzie na pewno nie mniej doniosła, niż kolejnej fontanny czy stadionu sportowego.

Takie 100 hektarów otwartego terenu, łączącego obszary pozamiejskie ze ścisłym centrum, ułatwiają schładzanie i nawilżanie powietrza, napływ świeżych mas powietrza oraz wchłaniają olbrzymie ilości wody z ulewnych deszczów, dzięki czemu nie obciąża ona miejskiej kanalizacji i nie zalewa ulic.

Dolina  o szerokości 200-300 metrów nie spełnia takiej funkcji jak wolny od zabudowy, szeroki na niemal kilometr płaskowyż, przez który powietrze bez przeszkód wędruje do położonego na tej samej wysokości Śródmieścia.

Jak wskazują autorzy wykonanej w latach 2018-2019 na zlecenie Urzędu Miasta, naukowej inwentaryzacji przyrodniczej, duża część z dziesiątek rzadkich gatunków ptaków, gadów, płazów, bezkręgowców oraz chronionych roślin i siedlisk przyrodniczych to tereny przeznaczone w planach miasta pod zabudowę. Dotyczy to także głównych siedlisk zagrożonego wyginięciem chomika europejskiego. Bogata populacja niemal setki gatunków ptaków zależna jest od rozległego i różnorodnego środowiska wolnego od presji człowieka, ustąpi miejsca gatunkom pospolitym – autorzy inwentaryzacji nie pozostawiają co do tego wątpliwości.

Co proponujemy zrobić z górkami?

Odpowiedź na to pytanie funkcjonuje w dyskusji publicznej od kilku lat: poligon powinien stanowić park naturalistyczny! Ale nie taki, jaki serwuje nam deweloper: z betonowo-szutrowymi autostradami, barierkami i sztucznym oświetleniem, które dezorganizuje życie zwierząt i placem zabaw w jednym z najcenniejszych przyrodniczo fragmentów. Rozległy park naturalistyczny nie wymaga "budowy" kosztem milionów złotych. Wymaga posprzątania (co już w znacznej mierze zrobili społecznicy), wytyczenia tras na bazie istniejącej sieci ścieżek gruntowych, koszy na śmieci, gdzieniegdzie drobnej korekty ścieżek, tak, aby dało się bezpiecznie chodzić, paru tablic edukacyjnych oraz ograniczonej ilości infrastruktury rekreacyjnej.

Tę ostatnią należy lokalizować tam, gdzie przewiduje ją aktualny Miejscowy  Plan Zagospodarowania Przestrzennego. A przede wszystkim potrzeba czynnej ochrony rzadkich gatunków pod okiem specjalistów.

Odzyskać poligon!

Teren górek powinien w całości stać się własnością publiczną. Przejęcie gruntów z rąk prywatnego właściciela wymagałoby niewątpliwie pewnych nakładów finansowych, ale ich skala nie jest wcale ogromna. Prawo pozwalałoby w tym przypadku nawet na wywłaszczenie gruntu za odszkodowaniem, z przeznaczeniem na cel publiczny. Aby poznać realne koszty przejęcia górek na rzecz miasta lub Skarbu Państwa, należy zlecić obiektywną wycenę niezależnym rzeczoznawcom, o co od dawna apelujemy do władz miasta. Prezydent, urzędnicy i radni rzucają w wypowiedziach jakieś astronomiczne kwoty w setkach milionów złotych, ale nigdy nie zdecydowali się na ich obiektywną weryfikację przez licencjonowanych biegłych wyceny nieruchomości.

Na prawników i ekspertyzy mające przysłużyć się w walce o zabudowę Górek, miasto wydało już kwoty wielokrotnie większe, niż wyniósłby koszt wykonania wyceny wartości gruntu. Prawdopodobnie rynkowa wartość terenu wynosi ok. 20 mln zł. Środki na wykup cennego przyrodniczo terenu najprawdopodobniej można by było pozyskać z zewnętrznych funduszy środowiskowych. 

Artykuł pochodzi z portalu lublin24.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy